Listy do pani de Chevigny

Przekład: Krzysztof Matuszewski

Wydawnictwo: Eperons-Ostrogi

ISBN/ISSN: 978-83-66102-16-3
Miejsce wydania: Kraków
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 92
Oprawa: Broszura ze skrzydełkami

39,00 zł

więcej mniej

Naraz w czasie mszy weselnej ruch szwajcara, który usunął się na bok, pozwolił mi ujrzeć w kaplicy blondynkę z dużym nosem, bystrymi niebieskimi oczami, w gładkim, nowym i lśniącym jedwabnym fontaziu lila, z małym pryszczykiem u nasady nosa. I ponieważ na powierzchni jej czerwonej twarzy (musiało jej być bardzo gorąco) rozróżniałem - rozcieńczone i ledwo dostrzegalne - cząsteczki podobieństwa z portretem, który mi pokazywano; ponieważ zwłaszcza poszczególne rysy, gdym próbował je określić, wyrażały się ściśle w tych właśnie terminach (duży nos, niebieskie oczy), którymi posłużył się doktor Percepied, opisując księżną, powiedziałem sobie: ta dama podobna jest do pani de Guermantes.

Proust wypatrzył swoją wymarzoną hrabinę w 1891 roku, w jednym z takich mieszczańskich salonów, u pani Lemaire lub u pani Straus, wdowy po Bizecie. W salonach tych, w których spotykała się paryska burżuazja i kwiat arystokracji, opisanych później z detalami w jego dziełach, urzekł go ptasi profil właścicielki, jej błękitne oczy i złote włosy, opadające pierścieniami na czoło, i być może rodowód o literackich korzeniach, gdyż jako jedną ze swych antenatek uznawała Laurę, swoją imienniczkę, ukochaną z Sonetów Petrarki. "Dostawałem palpitacji serca, ilekroć panią spotykałem" - wyznał później Laurze de Chevigné, wspominając tamtą wiosnę 1892 roku, kiedy olśniony jej widokiem śledził ją podczas porannych spacerów i niczym młody trubadur naśladował włoskiego poetę, stojącego także niżej w hierarchii społecznej, bo zaledwie syna notariusza, kochającego się w średniowiecznej szlachciance.

Ze wstępu Anny Zofii Jaksender

www.azymut.pl