Konferencja Łódź 7-8 maja 2011 r.
Ostatnie egzemplarze!
Data dostępności:
Jeszcze trzydzieści lat temu większość teatrów była zorganizowana wedle modelu repertuarowego. W wielopokoleniowych, zawodowych zespołach aktorzy przekazywali tradycje rzemiosła - i szumnie mówiąc - etosu zawodowego z pokolenia na pokolenie. (...) Dziś, jak się wydaje, sceny repertuarowe zanikają, bo ważniejsze od tego, co ma do powiedzenia autor, stało się to , co ma do powiedzenia reżyser, niemal wyłączny kreator scenicznego świata. (...) Kształcenie studentów wedle "przestarzałego" modelu być może nie ma sensu. Jak zatem kształcić z sensem?
Nie wiem, lecz bez sprecyzowanych celów i funkcji teatru nie da się wyznaczyć celów i funkcji nauczania w szkole.
Może trzeba wydzielić, określić na nowo specjalność szkół? Jedna kształciłaby dla teatru, druga dla filmu, trzecia dla seriali... Może młodzi po drugim roku powinni wybierać specjalizację - filmową, teatralną lub serialową? Albo może należałoby wydzielić szkoły kształcące dla teatru repertuarowego i te działające na potrzeby teatru eksperymentalnego? Obawiam się, że jeśli nie przeprowadzimy tych operacji umysłowych, nie posuniemy się do przodu w kwestii wyzwań, jakie stoją przed dzisiejszym aktorem, począwszy od tych czysto technicznych: Czy aktor powinien być słyszalny? Czy powinien mieć bezbłędną dykcję? Czy powinien mówić wiersz klasyczny i posługiwać się wyraźnym gestem? - po bardziej skomplikowane: Czy aktor jest współtwórcą spektaklu, a jeśli tak, w jakim zakresie? Jaki jest jego udział w procesie powstawania przedstawienia, gdy nie ma tekstu dramatu w klasycznym rozumieniu tego słowa? Czy powinny istnieć zespoły wielopokoleniowe? Czy jest jeszcze stosowane pojęcie aktorskiego emplois? ..."
(fragm. Wstępu Elżbieta Baniewicz)
(fragm. Wstępu Elżbieta Baniewicz)