• Obecnie brak na stanie
Jerzy Jarocki. Głosy, wspomnienia, wywiady

Jerzy Jarocki. Głosy, wspomnienia, wywiady

55,00 zł
ISBN/ISSN: 978-83-63287-25-2
Redakcja: Beata Guczalska (red)
Miejsce wydania: Kraków
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 372
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Ilość
Obecnie brak na stanie

Jerzy Jarocki (1929-2012) przez ponad pół wieku tworzył przedstawienia kształtujące oblicze polskiego teatru. Dzięki jego spektaklom polska dramaturgia XX wieku (Witkacy, Gombrowicz, Różewicz, Mrożek) zyskała wyrazistą formę sceniczną. Aktorzy do dziś przyznają, że współpraca z nim była dla nich fundamentalną szkołą teatru i zawodu.

Jarocki często mówił: Widzi pan, panie Janku? Udało nam się uzyskać ten balans – a w jego rozumieniu balans widziany był jako człowieczeństwo, bida, śmieszność, wzniosłość, tęsknota za uczuciem… Istna obsesja Jarockiego. Bardzo interesowała go sfera uczuć, np. miłości, co wydawało się dosyć dziwne, bo bywał okrutny i złośliwy.
Jan Frycz

Jarocki zawsze jakoś podświadomie wiedział, czego aktor potrzebuje i realizował to z dużym zrozumieniem, może dlatego, że sam z wykształcenia był aktorem… I jeszcze najbardziej charakterystyczna cecha, która mi imponowała: nieustające dążenie do uzyskania idealnego brzmienia (brzmieniem nazywam wszystko, co widzę i słyszę na scenie), które odzwierciedlałoby kształt, do jakiego reżyser dąży. Z pełną świadomością, że kształt idealny jest nieosiągalny.
Jerzy Radziwiłowicz

Dwa pojęcia dobrze opisują to, co Jarocki robił na poziomie słów: zaklinanie i rozdzieranie. Zaczynał od bardzo szczegółowej analizy. A potem potrafi ł jedno krótkie zdanie wspólnie z aktorem – maltretując go czasami – powtarzać godzinami. Ta wielość znaczeń i światów, które Jarocki usiłował z pomocą mnie – narzędzia, aktorki – zawrzeć, zakląć w tym zdaniu, była budowana rozdzieraniem słów. Tak jakby on poza tą fantastyczną analizą treści szukał magii, energii w słowach. Jakby z tych słów wydobywał więcej, niż jest w nich zapisane, coś, co jest tam przez autora zaklęte. A my to musimy rozedrzeć, żeby zakląć swoje.
Dorota Segda