Teatr ekspresji Wojciecha Misiuro

Wydawnictwo: BROWAT Zofia Watrak

ISBN/ISSN: 83-919249-0-4
Rok wydania: 2003
Format: 290x295
Liczba stron: 192
Dostępność: zapas wyczerpany

eatr Ekspresji Wojciecha Misiuro działał zalewie dziewięć lat. Był na polskiej scenie zjawiskiem wyjątkowym – dziełem jednego artysty, który swoje wizje potrafił narzucać aktorom z siłą rzeźbiarza ociosującego bryłę marmuru. Teraz ten niepowtarzalny twór doczekał się znakomitego udokumentowania. Album Zofii Tomczyk-Watrak Teatr Ekspresji Wojciecha Misiuro śmiało mógłby pretendować do miana monografii, choć już we wstępie autorka odżegnuje się od tej nazwy. Bo książka w oczywisty sposób wychodzi poza ramy opracowania monograficznego. Obok dokumentacji faktograficznej znajdziemy w niej szkice na temat widzenia i wykorzystywania cielesności w sztuce współczesnej. Zofia Tomczyk-Watrak zwraca uwagę na specyfikę używania przez artystę znaku nagości. W swoim teatrze Misiuro grał nim na wiele fascynujących sposobów: nagość mogła być obojętna, wzniosła, perwersyjna, mogła być kostiumem i maską, a nawet symbolizować niewinność. W licznych przytoczonych wypowiedziach artystów teatru pojawia się motyw przeestetyzowania i powierzchowności w traktowaniu przez Misiuro aktorów. Jakby pod piękną powierzchnią ciała nie było żadnej głębi. Na to, jako na jedną z przyczyn rozpadu teatru w ‘96 roku wskazuje tak autorka, jak i artyści. Misiuro brał wykonawców, którzy spełniali jego estetyczne wymagania, głównie sportowców, i kształtował, aż stawali się świadomymi artystami. Wtedy, paradoksalnie, tracili walor świeżości i podatności. Zmieniała się relacja twórca – materia i aktorzy odchodzili. Krzysztof Baliński, Bożena Eletermann, Krzysztof Dziemaszkiewicz – tak jak inne teatry mają swoje twarze, tak Teatr Ekspresji miał swoje ciała. Dziś można je zobaczyć ponownie na stu czterdziestu fotografiach zamieszczonych w niezwykle starannie wydanym albumie. To bezcenna pozycja na naszym rynku po macoszemu traktującym sztukę ruchu i tańca, choć szkoda, że autorka tak mało pisze o samym ruchu wykorzystywanym przez Misiuro, a skupia się na stosowanej przez niego estetyce wizualnej ujętej statycznie, bez zaznaczenia, jak poruszali się jego aktorzy-tancerze.